Chińskie chomiki
Inny / 2026
The Birmańczyk to rasa kota domowego. Rasa ta ma bladokremowe ciało i kolorowe punkty: foka, błękitna, czekolada, liliowa, szylkretka foka, kremowa, niebiesko-kremowa, czekoladowa/liliowa szylkretowa, niebieska pręgowana, czekoladowa pręgowana, liliowo pręgowana, czerwona/kremowa pręgowana, Kolory szylkretu pręgowanego, rysia lub czerwonego na nogach, ogonie i pysku. Typ ciała waha się od typu perskiego do typu syjamskiego.
Koty birmańskie różnią się od konwencjonalnych kotów colorpoint białymi łapami zwanymi rękawiczkami. Sierść jest średniej długości, nie tak długa i gruba jak perski i nie matuje. Ich najbardziej uderzającą cechą są jasnoniebieskie oczy, które pozostają niebieskie przez całe życie. Niektórzy opisali swoje oczy jako „Twin Pools Of Serenity”

Mówi się, że kot birmański pochodzi z zachodniej Birmy i z pewnością koty z podobnymi oznaczeniami są odnotowane w dokumentach starożytnej Tajlandii. Jedna z historii mówi, że para została podarowana Anglikowi o imieniu Major Gordon Russell i jego przyjacielowi Augustowi Pavie przez kapłanów ludu Khmerów; podejrzany jest jednak rok, w którym on i jego przyjaciel Auguste Pavie byli na Dalekim Wschodzie.
Jak wskazują badania, wydaje się, że jest to rok 1898, co wydaje się trafne, ponieważ historia wskazuje na pewne rewolucje plemienne w tym czasie, które odnoszą się do buddyzmu i innych frakcji religijnych. Niektóre źródła podają rok 1916 lub 1919 jako daty rewolucji, ale potwierdzenie którejkolwiek z tych dat okazało się wątpliwe, a ponieważ wiadomo, że koty birmańskie zostały po raz pierwszy wysłane do Francji w 1919 r., zatem 1916 i 1919 byłyby bardziej odpowiednie, ponieważ księża Podziękował mężczyznom za uratowanie ich sekty przed zdziesiątkowaniem przez braminów: historia jest stosunkowo niejasna, ale twierdzi, że dwa koty zostały wysłane do Francji w 1919 r. do Augusta Pavie i majora Russella Gordona, a hodowla rozpoczęła się natychmiast. Samiec zmarł podczas podróży, ale samica przeżyła i była w kociątku.
Gdyby jednak rewolucja braminów miała miejsce w 1898 roku, przerwa (21 lat) byłaby zbyt duża (21 lat), zanim ci dwaj mężczyźni otrzymali birmany, a to wydaje się zbyt długie, aby było to wiarygodne.

Co bardziej prawdopodobne (jak zacytował profesor Jumand w 1926 w „Le Chat”), dwa koty, samiec i kotka (o imieniu Sita), zostały skradzione i przekazane amerykańskiemu milionerowi, panu Vanderbiltowi, przez nielojalny sługa świątyni Lao-Tsun, podczas gdy Vanderbilt żeglował na Daleki Wschód. Twierdzi się wtedy, że para została przekazana kobiecie zwanej panią Thadde Hadisch.
Samiec (po raz kolejny) zmarł na łodzi, ale samica była w ciąży i urodziła we francuskiej Nicei w 1920 roku miot kociąt. Jedno z potomków było wspaniałe i otrzymało wtedy imię Poupee. Poupee został w wiarygodny sposób wyhodowany z laotańskim rysiem.
Baudoin-crevoisier, który został udokumentowany jako czołowy hodowca birmański, potwierdził to w artykule napisanym w 1933 r.: „Poupee nie mógł być wyhodowany przez samca tej rasy, ale został wyhodowany z kotem rysia laotańskiego należącego do lekarza w Nicei. Ten typ kota przypomina syjamski , o bardzo niebieskich oczach, a ta hodowla dała młode kundle Birmanów i Laotańczyków.
Dzięki kolejnej hodowli narodził się doskonały rezultat – Manou de Madalpour, którego ślady przypominają jej matkę Poupee.” Baudion napisał następnie w 1935 roku: „Ta kotka została następnie skrzyżowana z kocurem syjamskim, który w tym czasie został ochrzczony ze względu na okoliczności – kot laotański”.
W 1933 Marcel Reney, który próbował rozwikłać prawdę tej tajemnicy, napisał do lekarza w Nicei, M. Prat. Odpisał: „Rzeczywiście mieliśmy kilka kotów syjamskich, ale nic nie wiemy o ich pochodzeniu. Nic nie wiem o pani Hadisch z Wiednia.
Marcel Reney napisał również do M. Guy Cheminaud, myśliwego z Dalekiego Wschodu, który mieszkał w Laosie i którego książki o polowaniach na dzikie zwierzęta były znakomite, aby ustalić, jaki jest jego pogląd na „Lynx cat of Laos?” Odpowiedział: „Nie ma kotów laotańskich jako gatunku odrębnego od kota syjamskiego!”
Cała historia Jumanda i Baudoina upadła wtedy, jako najbardziej znaczący świadek, właściciel legendarnego „Kota Laotańskiego” nic nie wiedział ani o rysiu, ani o pani Thadde Hadisch.
Mmme Marcelle Adams, właścicielka Manou de Madalpour, wyznała Marcelowi Reneyowi, że pewna pani Leotardi, zanim dziwnie zniknęła, opowiedziała tę historię tak, jak napisali ją Jumand i Baudoin. W 1933 r., po opublikowaniu w „Chasse, Peche, Elevage” artykułu Marcela Reneya, próbującego zdobyć nowe informacje, Baudoin napisał w 1935 r. w „Son Altesse le Chat”, „Oprócz pism Sir Russella Gordona i Auguste Pavie, żaden dokument nie podaje dokładnego pochodzenia tych kotów.
Po sześciu latach badań personelu i dziesięciu latach hodowli we Francji, Święty Kot Birmy wciąż pozostaje tak tajemniczy w kwestii swojego pochodzenia, jak był pierwotnie. Nikt nie wyprodukował niczego nowego, co mógłbym zobaczyć, a w konsekwencji przestudiować”.
Nic więcej nie można znaleźć na ten temat i nadal nie ma dowodu, kto nabył parę kotów. Jednak rasa znana jako „Sacre de Birmanie” została zarejestrowana we francuskim rejestrze kotów w 1925 roku. Rasa birmańska została prawie całkowicie zniszczona podczas II wojny światowej.
Pod koniec wojny w Europie żyły tylko dwa koty, para o imieniu Orloff i Xenia de Kaabaa, oba należące do Baudoin-crevoisier. Fundamentem rasy w powojennej Francji było potomstwo tej pary. Manou, Lon saito, Djaipour, Sita 1 i Sita 2 musiały zostać skrzyżowane z rasami długowłosymi, aby odbudować rasę birman. Na początku lat pięćdziesiątych ponownie produkowano czyste mioty birman. Przywrócona rasa została uznana w Wielkiej Brytanii w 1965 roku i przez Amerykańskie Stowarzyszenie Miłośników Kotów w 1966 roku.
W rzeczywistości współczesne zachodnie koty birmańskie są hybrydą ras syjamskich i perskich i mogą się znacznie różnić od birmańskich kotów świątynnych, od których pierwotnie otrzymały białe rękawiczki.
Birmy były hodowane jako towarzysze od wielu pokoleń i jako takie są bardzo kochające. Często szczerze interesują się tym, co robią ich właściciele.

Wiele lat temu, przed narodzinami Buddy, Khmerowie z Birmy zbudowali wspaniałe świątynie dla Tsun Kyan-Kse, Bogini o szafirowych oczach, która przewodniczy wędrówce dusz i upoważnia kapłanów do ponownego życia w świętym zwierzęciu na okres jego naturalnego życia, przed ponownym przyjęciem boskiego ciała wielkiego kapłana.
Najpiękniejsza z tych świątyń, zbudowana na zboczach Mount Lugh, zawierała olśniewający posąg Bogini z litego złota. Kapłani świątyni trzymali również sto czystych białych kotów do pilnowania świątyni, ale także jako towarzysze. Starszy kapłan, Mun-Ha, miał szczególnie lojalnego kociego przyjaciela, Sinha, którego oczy były żółte w odbiciu złotego ciała Bogini o pogodnych oczach.
Pewnej burzliwej nocy Phoums z Syjamu zaatakował świątynię, przytłaczając Kittahów i zabijając kapłana Mun-Ha. Gdy umierał na swoim złotym tronie, Sinh wskoczył mu na głowę, a gdy siedział sztywno przed posągiem Bogini, wydarzył się cud.
Jego wygląd przemienił się w niezmiernie wytworny. Jego nieskazitelny biały płaszcz stał się kremowy i złoty, jego uszy, nos, ogon i nogi stały się ciemne, jak kolor ziemi, ale jego łapy pozostały białe, a jego oczy świeciły tym samym szafirem co Bogini. Następnie spojrzał na południowe drzwi. kapłani, kierując się jego bezpośrednim spojrzeniem, pospieszyli, by zamknąć ciężkie wrota z brązu.
Ostatecznie świątynia została ponownie pozbawiona najeźdźców. Sinh pozostał jednak na głowie Mun-Hy przez następne siedem dni bez jedzenia i wody, zanim, w obliczu Bogini, umarł – niosąc duszę Mun-Hy do Tsun Kyan-Kse… i kiedy, siedem dni później, zgromadził kapłani konsultowali się z posągiem w sprawie sukcesji Mun-Ha, pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć kotów świątyni podbiegło, wszystkie przemienione jak Sinh, otoczyły najmłodszego z kapłanów. Dlatego reinkarnowani przodkowie zostali wybrani przez niebiańskiego ducha Bogini.
Legenda mówi również, że kiedy zmarł ksiądz, jego dusza została skierowana do ciała kota, a po jego śmierci dusza księdza weszła do nieba – chociaż, według majora Russella Gordona: „Ale biada także temu, kto spowodował koniec jednej z tych cudownych bestii, nawet jeśli nie chciał. Będzie cierpiał najokrutniejsze męki, dopóki dusza, którą zmartwił, nie zostanie uspokojona”.
Legenda nie wyjaśnia prawdziwego, naukowego pochodzenia tych kotów, a tajemnica związana z ich pierwotnym pochodzeniem prawdopodobnie nigdy nie zostanie ujawniona. Jednak legendy często mają w sobie trochę prawdy.